Blog > Komentarze do wpisu
odpowiedzialność
czego się nie poprawia?

Rozmowy

- Ona nie uważa, jak jedzie, ta z tego domku tam…ja jej mówię, że może jakieś dziecko potrącić, a ona, że całe to osiedle to „wylęgarnia bachorów”. A ja jej- niech się cieszy, będzie jej miał kto emeryturę płacić na starość!

Siedząc na przystanku dowiaduję się, jakie są zasady życia na tym osiedlu- dzieci mają prawa, kierowcy nie. Jako osoba udręczona przez kierowców zastawiających mi chodniki chcę tam mieszkać!!!

 

- Ojej, no i co to będzie, jak będzie taki upał jak my będziemy jechać? Jak ja się będę czuł? Co to będzie?- niepokoi się znajomy hipochondryk.

Ktoś przygląda mu się z uwagą.

- Wiesz- co do ciebie- to poważnie się obawiam- że to przeżyjesz!- diagnozuje wreszcie.

 

- O ku-kuryku!- wykrzykuje w drzwiach kolega.

- Co to za przywitanie? Stało się coś?- raczej z troską upomina go ktoś ze współpracowników.

- Telefon służbowy w domu zostawiłem! – dom oznacza siedzibę pod miastem.

- O ku-kuryku- zgadza się współpracownik.

 

NIE POPORAWIA SIĘ TEGO CO DZIAŁA

Bo to nie ma najmniejszego sensu- ekonomicznego, szkoda dobrych produktów, które nie całkiem zużyte mają iść na wysypisko. Szkoda ludzkiej roboty która jest potrzebna gdzie indziej. Istnieje ryzyko, że rozmontowane i zmontowane znowu układy nie będą już pracować tak dobrze jak przed poprawką.

Gdyby tak każde przedsiębiorstwo miało ofiarować krajowi, w którym w końcu funkcjonuje, określoną ilość roboczo- materiało-godzin swego personelu i swoich wyrobów, szybko wyremontowano by osiedla po powodzi.

1.       Wchodzę do pobliskiej apteki. Jak zwykle w tej sieci tego i tamtego nie ma, ale nawet nie zamówią, bo idą do remontu na 2 miesiące.

Apteka świeci czystością, była remontowana ze 3 lata temu, gdy się ta sieć wprowadziła, a za 2 miesiące to można całkiem nowy budynek wybudować. I tak przez całe lato apteka w galerii handlowej, gdzie trafić najłatwiej i otwarte najdłużej, nie będzie czynna. I całkiem dobre materiały pójdą na śmietnik. Za moje pieniądze /z marż/, choć wcale się na to nie zgadzam!

2.       Gazownia przysłała zawiadomienie o wymianie licznika. Nikt mojego licznika nie sprawdzał, więc skąd wiedzą, że trzeba go wymienić?

Ano stąd, że jest stary i „wyskakuje z systemu”. Tyle, że system zaprogramował człowiek! I nie musi być jego niewolnikiem! Czy nie można sprawdzić licznika i na nowo wpisać go do systemu? Nie, trzeba ludziom rozgrzebać instalację, co wiąże się z ryzykiem, bo to przecież gaz. Nawet nie wiem, kto za to ryzyko odpowiada, bo tego mi nie napisali. Za to „na godziny nie umawiają”. Czyli trzeba wstać o świcie i siedzieć w domu 5 godzin życia, czekając na ekipę!

3.       Od 3 lat nikt nie raczy mi wytłumaczyć, dlaczego Mediateka zajmuje się festiwalem Era Nowe Horyzonty i dlaczego z tego powodu jest zamknięta! Czytelnicy a filmowcy to nie zawsze ta sama publiczność! We Wrocławiu jest dość urzędników w różnych instytucjach kultury, którzy mogliby się tym zająć, bez przerywania działalności czegoś, co działa!

Nie wie tego nawet personel Mediateki! Nie sądziłam, ze we współczesnych czasach są instytucja tak zarządzane, że personel robi co każe i o nic nie pyta! Ja bezustannie pytam- dlaczego uniemożliwia mi się korzystanie z Mediateki bo jakiś festiwal jest ważniejszy niż stały czytelnik! Stały czytelnik jest tak nieważny, że nawet mu się tego nie wyjaśnia.

 

 

 

Tramwaje

Zastępczy motorniczy w zastępczym wozie z nawyku pojechał prosto i rozpaczliwie zamachał rękami. Dziś przecież jechał 4 i powinien był skręcić!

Kombinował, jak tu i gdzie zawrócić, ale ludzie zaczęli się awanturować. Jakby sami nigdy się nie mylili. Człowiek jest układem omylnym i dlatego każdy układ mechaniczny i elektroniczny powinien mieć odpowiednie zabezpieczenia.

Potraktowałam to jako zabawną przygodę, ale gdybym jechała do pracy na styk, wiem, jak bym klęła.

 

Nic zabawnego nie potrafiłam dostrzec następnego dnia w chichoczącej kasjerce, której blokowała się kasa. To nawet taśmy zmieniać jej nie nauczyli? Kasjerki zawsze to robią.

Nie nauczyli ją mówić przepraszam, i że klient ma rację, a jak się denerwuje, to nie da się go uspokoić kłóceniem się z nim…

No i siedziała tak głupio, nie podejmując żadnej odpowiedzialności za to, co robiła.

 

Odpowiedzialność podjęła za to pani z 8. Wszystkie tramwaje biernie skręcały w Teatralną, gdzie utykały z braku prądu.

- Nie będziemy jechać w ten korek!- uparła się niewiasta, i po kilku rozmowach z dyspozytorem uzyskała zgodę na pojechanie objazdem.

Nie była podatna na coś, co nazywam kazusem Smoleńska- wszystko zaplanowane jest na styk, ale jak coś nie styka, to nie ma innej opcji.

Musi być zawsze wariant awaryjny. Bo- człowiek jest układem omylnym- a wszelka aparatura nie jest podatna na perswazję- jak przestaje działać, to nie pójdzie na współpracę.

 

W niedzielę w katedrze spotkałam dobrze zorganizowaną młodą podróżniczkę. Z wielkim plecakiem, z powodu upału w kusej koszulce. Miała jednak w swoim bagażu- pod ręką!- ozdobny szal, który szybko udrapowała na ramionach, tworząc absolutnie przyzwoity kościółkowy strój. No i można przewidywać różne okoliczności.

 

W zarządzie miasta tego nie potrafią. Fajna inicjatywa Joga na trawie szybko przeistoczyła się w jogę w brudzie bo jak zwykle nikt nie wie, że latem podlewa się trawniki. Po to, aby wieczorem w mieście było chłodno, a nie duszno. A tym bardziej, jak już udostępnia się park na ćwiczenia, to bezwzględnie trzeba by wieczorem porządnie podlać ten teren!

 

Na pocieszenie w innym tramwaju obejrzałam bardzo ciekawą wystawę- reprodukcje znaczków Poczty Solidarności. Ciekawe, ładne, z humorem. I nic o tym nie wiedziałam- że robiona takie ładne i sprytne rzeczy!

Pokazanie tego w tramwaju jest kolejną dobrą i sprytną rzeczą.

niedziela, 11 lipca 2010, agap25

Polecane wpisy